niedziela, 27 kwietnia 2014

Robert Kubica: Powrót do F1? Może kiedyś

Robert Kubica w wywiadzie dla Die Welt podkreśla, że obecnie jego szanse na starty w Formule 1 są żadne. Polak nie wyklucza jednak, że w przyszłości podejmie próbę powrotu. Robert Kubica zakończył swoją przygodę z Formułą 1 ponad trzy lata temu po tragicznym wypadku podczas mało prestiżowego włoskiego rajdu Ronde di Andora. 29-latek miał mnóstwo szczęścia, iż wyszedł cało z tamtego zdarzenia, a obrażenia jakich doznał zamknęły mu drogę do powrotu do F1 Krakowianin kontynuuje swoją karierę w motosporcie po przenosinach z toru na trasy rajdowe. Kubica został stałym uczestnikiem cyklu WRC, ale jak podkreślił po raz kolejny zresztą, w wywiadzie z niemieckim dziennikiem Die Welt, Formuła 1 jest dla niego wciąż głównym celem. - Z moimi ograniczeniami powrót do Formuły 1 jest obecnie niemożliwy, ale może któregoś dnia wrócę tam ponownie - przyznał Kubica. Polak do dziś może liczyć na pomoc osób ze środowiska F1. Dobry znajomy Toto Wolff umożliwił mu m.in. testy za kierownicą samochodu DTM oraz symulatorze Mercedesa. Kubica ma dzięki temu jasny pogląd ile dzieli go od powrotu do prawdziwej maszyny. - Niektóry tory nie sprawiają mi żadnego problemu, jak na przykład Montreal czy Barcelona. Jednak na bardziej krętych pętlach jak Monako, z moją ręką nie jest łatwo - podsumował.

Mercedes gotowy stosować polecenia zespołowe

Dyrektor wykonawczy Mercedesa Toto Wolff przyznał, że w przyszłości niemiecki zespół może decydować za swoich kierowców, który minie linię mety jako pierwszy. Kierowcy Mercedesa nie mieli sobie równych w dotychczasowych wyścigach sezonu 2014. W Bahrajnie doszło do fantastycznej walki o zwycięstwo pomiędzy Lewisem Hamiltonem i Nico Rosbergiem. Obaj zawodnicy walczyli ostro, ale fair, a zespół prosił wyłącznie o zachowanie zdrowego rozsądku. Dyrektor wykonawczy Toto Wolff przyznał, że sielanka może się skończyć, jeśli rywale zbliżą się do "srebrnych strzał". Austriak deklaruje, że zespół będzie stosować polecenia zespołowe. - W Bahrajnie sytuacja była szczególna, ponieważ mieliśmy sporą przewagę nad rywalami. Łatwiej było nam podjąć decyzję dla dobra widowiska, jeśli wiedzieliśmy, że przewaga nad trzecim kierowcą była znaczna - wyjaśnił Wolff. - Musimy jednak cały czas być czujni i uważać, kiedy dystans dzielący nas od rywali, zacznie robić się niebezpieczny. Nasza zasada numer 1 mówi, że kolega z zespołu nie jest twoim wrogiem - jest nim rywal. Nie możesz stracić zbyt wiele czasu na wewnętrznej rywalizacji, jeśli masz wroga za plecami - dodał.

Lotus wątpi w szybki powrót do formy

Ekipa z Enstone uważa, że dopiero po powrocie na europejskie Grand Prix możliwa będzie walka z czołówką. W Australii żaden bolid Lotusa nie ukończył wyścigu i w Malezji może być podobnie. Lotus F1 Team uważa, że dopiero od GP Hiszpanii będzie możliwa walka z najlepszymi. Ekipa miała fatalny początek sezonu, ponieważ bolid E22 jest awaryjny. Zespół pracuje teraz w swojej siedzibie nad rozwiązaniem problemów z niezawodnością. Jednak na to będzie potrzeba kilku Grand Prix. Potwierdził to dyrektor techniczny Nick Chester. - Ciężko coś cokolwiek prognozować po takim weekendzie, jaki mieliśmy w Australii. Trudno będzie poprawić bolid na Malezję i Bahrajn. Być może uda się wykonać małe kroczki w przód. Raczej dopiero w Barcelonie będziemy w stabilniejszej formie i konkurencyjni na poziomie najlepszych. Jedne jest pewne. Nie będziemy stać w miejscu, chcemy wyciągnąć maksimum z modelu E22 - powiedział. Chociaż postęp bolidu zależy głównie od silnika Renault, to Lotus pracuje w międzyczasie nad rozwojem aerodynamicznym. - Jesteśmy w fazie pracy nad karoserią, a w Malezji będzie kilka drobnych poprawek we wszystkich obszarach samochodu. Będziemy naciskać, jeżeli chodzi o rozwój - dodał Chester.

Fernando Alonso nie chce nic obiecywać przed GP Hiszpanii

Fernando Alonso tonuje optymizm po swoim pierwszym podium w sezonie. Hiszpan za niespełna trzy tygodnie wystąpi przed własną publicznością w GP Hiszpanii na torze w Barcelonie. Ferrari świętowało w Chinach dopiero pierwsze podium w bieżącym sezonie Formuły 1. Fernando Alonso nie ma przekonania czy w domowym wyścigu w Hiszpanii będzie w stanie osiągnąć podobny wynik. - Musimy być bardzo spokojni. Wyścig w Chinach był wyjątkowy, a ledwie kilkanaście dni temu w Bahrajnie zajęliśmy ostatnie punktowane miejsca i było naprawdę ciężko. Cieszymy się z wyników ostatniego GP ale przed nami wciąż długa droga. Nie możemy też obiecywać nic w Barcelonie - powiedział Alonso, który w ubiegłym sezonie triumfował w GP Hiszpanii. - Damy z siebie sto procent, będziemy walczyć do końca. Zobaczymy jakiego postępu uda nam się dokonać w trakcie trzech tygodni przerwy i czy będziemy mogli sprawdzić nowe części już w Barcelonie - dodał. Kierowca Ferrari wydaje się bardziej stonowany mówiąc o szansach na tytuł jak jeszcze kilka dni temu, gdy na podium w Szanghaju głośno deklarował, że "wciąż jest w grze o mistrzostwo". - Musimy ich (Mercedesa - przy.red)) dogonić jak najszybciej. Nie jesteśmy wciąż konkurencyjni, ale musimy ciułać punkty i starać się, aby ich przewaga była jak najmniejsza. Jeśli tylko wejdziemy na odpowiedni poziom będziemy robić wszystko, aby niwelować tą stratę - oznajmił Alonso.

Menedżer Schumachera: Michael się nie obudził

Sabine Kehm zaprzeczyła pogłoskom jakoby Michael Schumacher obudził się ze śpiączki farmakologicznej. Niemiec wciąż przebywa w szpitalu w Grenoble, gdzie trafił po wypadku w grudniu ubiegłego roku. W piątek branżowy serwis f1today.nl poinformował nieoficjalnie powołując się na własne źródła, że Michael Schumacher odzyskał pełną świadomość i miał rozpoznać swoją żonę Corrinę. Szanowana korespondentka niemieckiego dziennika Bild Nicola Pohl zaprzeczyła tym doniesieniom. - Przykro mi, ale plotki z Hiszpanii nie są najwyraźniej prawdziwe. (Sabine) Kehm napisała do mnie, że nie potwierdziła niczego w rozmowie z telewizją RTL - czytamy na twitterowym koncie dziennikarki. Michael Schumacher doznał poważnego urazu mózgu podczas wypadku na nartach we francuskich Alpach 29 grudnia ubiegłego roku. Od tego czasu przebywa w stanie śpiączki farmakologicznej.

Aleix Espargaro gotowy do wyścigu. "Cel to zajęcie miejsca w pierwszej piątce"

Aleix Espargaro zajął czwarte miejsce w kwalifikacjach do Grand Prix Argentyny i do wyścigu ruszy z drugiego rzędu. Hiszpan jest zadowolony ze swojego motocykla i zapowiada walkę o czołowe lokaty. Zawodnik NGM Forward Racing uzyskał w kwalifikacjach świetny czas 1'38.794. Espargaro pokonał tym samym takie gwiazdy MotoGP jak Valentino Rossi czy Andrea Dovizioso. Nic więc dziwnego, że Hiszpan jest bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu. - Jestem bardzo zadowolony z pracy, którą dziś wykonaliśmy. Mam solidne tempo wyścigowe z twardą oponą, a to świetna wiadomość - powiedział Espargaro. W związku z sobotnimi rezultatami, zespół zawodnika, jak i on sam, są bardzo pozytywnie nastawieni do niedzielnego wyścigu. - Cel to ukończenie wyścigu w pierwszej piątce. Szkoda, że na miękkiej oponie nie mogę jechać tak, jakbym chciał. Tym razem, podobnie jak w Austin, przegrałem walkę o pierwszy rząd o jedną dziesiątą sekundy. Mimo to, jestem pewny siebie przed wyścigiem i ruszę bardzo zdeterminowany, by osiągnąć dobry wynik - zakończył Hiszpan.

Moto2: Esteve Rabat najlepszy na torze Termas de Rio Hondo

Esteve Rabat wygrał wyścig Moto2 o Grand Prix Argentyny. Tym samym Hiszpan umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej mistrzostw. W sobotni poranek Esteve Rabat miał atak kolki nerkowej, jednak problemy ze zdrowiem nie odbiły się na formie hiszpańskiego motocyklisty. Rabat wykorzystał start z pole position i prowadził od pierwszych metrów niedzielnego wyścigu. Jako drugi na linię mety, ze stratą 2.094 s do zwycięzcy, wjechał Xavier Simeon. Ciekawa walka toczyła się za plecami tej dwójki. Luis Salom kilkukrotnie tasował się na trzeciej pozycji z Simone Corsim, kończąc ostatecznie rywalizację na trzecim miejscu. Z kolei Włoch musiał jeszcze uznać wyższość Dominique'a Aegertera. Z powodu upadku wyścigu nie ukończył Maverick Vinales, który był najlepszy podczas poprzedniej rundy mistrzostw w amerykańskim Austin. W tej sytuacji Hiszpan zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw, a na prowadzeniu umocnił się Rabat. "Tito" po trzech wyścigach ma na swoim koncie 70 punktów. Drugi, ze stratą aż 28 "oczek", jest Mika Kallio.

Najlepsza wyszukiwarka